piątek, 23 stycznia 2015

Polska 3:1 Niemcy

[19.09.2014, Katowice, godzina 09.54]

- Ida, wstawaj! Jesteśmy w Katowicach.
- Jakich kurcze Katowicach? - odpowiedziałam zaspana, a Wołkowycki wbił mi łokieć w żebra i po raz kolejny krzyknął, że powinnam się obudzić. Faktycznie, byliśmy już pod katowickim hotelem. Na samą myśl o tym, że pomieszkam sobie jeszcze trochę w moim ukochanym mieście uśmiechnęłam się pod nosem i wybaczyłam Wołkowi (pseudo od Igły) brutalne pobudki.  Marzena już zdążyła wygonić wszystkich chłopaków z autokaru i przegnać do recepcji po kluczyki do pokojów. Ja wlekłam się na samym końcu reprezentacyjnego orszaku z Filipem, który próbował ode mnie wyciągnąć, co w końcu zmieniło się pomiędzy mną a Buszkiem. Czułam się dziwnie bo naszą relację nadal ciężko było określić. A przynajmniej jeżeli chodzi o mnie bo najzwyczajniej w świecie się jej bałam. Przerażało mnie również jego podejście do sprawy. Niezwykle... Proste. Tak. To było dobre słowo. Podejrzewam, że gdybym dała mu jakieś zielone światło okazywałby mi strumień uczuć nie zważając na to, czy jest dziesięciu, dwóch, czy dwudziestu osobników w pobliżu. Był taki niewinny, miał tylko i wyłącznie dobre intencje. Jak zwykle nic szczególnego Filip się nie dowiedział, wręcz przeciwnie, powiedział, że jeszcze gorzej się w tym wszystkim pogubił.
- Nareszcie księżniczko. Cudowny pokój nr 2 czeka. Chciałam zrobić uroczyste przekazanie kluczy najlepszym kobietom reprezentacji, ale jak zwykle się spóźniłaś.
- Najlepszym i jedynym. Wybacz.
Pokój w Katowicach dzieliłam z Marzeną, z którą na samym początku stoczyłam bój o łóżko.
- Czy was już posrało?! - krzyknął Fabian
- To ona na mnie usiadła!
- Tak, ale to ty mnie złapałaś za nogę! Puszczaj!
- Dobra. - powiedział stanowczo Pit. - Zagracie w papier-kamień-nożyce i wszystko się wyjaśni.
Okazało się, że bitwę o łóżko pod oknem wygrała Marzena, ale udało mi się wynegocjować, że do końca pobytu w tym hotelu, to ja pierwsza zajmuje łazienkę i mogę jej używać bez limitu. To był ewidentny cios dla mojej współlokatorki, ale nie miała wyboru, a chłopcy zwątpili i kręcąc głowami poszli do siebie.
- Wiesz co? Mam pomysł. Jak chłopcy zdobędą złoto, a zdobędą...
- To pójdziemy na imprezę?
- Czytasz mi w myślach?
- Nie, po prostu słyszałam, jak Wołkowycki dzwonił do jakiegoś lokalu, żeby umówić naszą drużynę na jakiś bal po mistrzostwach. Szykuje się imprezka. Już nie mogę się doczekać, aż zobaczę tańczącego menadżera naszej reprezentacji.
- O, Kochana. Z jakim przystajesz, takim się stajesz. Obcujesz z nim, więc nie wykluczone, że pierwszy taniec będzie z tobą i zostaniesz królową wieczoru. 
- A idź, głupia. - Marzenia zdzieliła mnie poduszką i zniknęła za drzwiami łazienki. Ja zaś wyszłam na korytarz zobaczyć, jak się miewają moi podopieczni. Co ciekawe, a z perspektywy medyka przerażające, w pokoju obok również trwała bitwa o łóżko. Tym razem Rafała z Konarem.
- Stary, nie rozumiesz, że ja czuję po kościach, że na tamtym łóżku nie zasnę?
- Kurwa mać, Buszek, ja jestem od ciebie wyższy!
- Za to ja jestem od ciebie szerszy i lepiej umięśniony. Wypad!
- Dobra. Wygrałeś. Ale do końca mistrzostw zostajesz moim jeleniem.
- Chyba śnisz!
- Jeszcze się przekonamy.
Pokręciłam głową, ale nie wiedziałam co powiedzieć, bo propozycja związana z użytkowaniem łazienki u płci przeciwnej raczej by nie przeszła. Chłopcy spojrzeli na mnie z uśmiechem.
- To, że będziesz moim jeleniem, drogi Rafale, jest prawie tak bardzo prawdopodobne jak to, że ożenisz się z Idą.
- Dobrze, że prawie, a nie tak samo. Bo twoim jeleniem raczej nie będę.
- Ale Ida będzie twoją żoną?
- Nie ma innej opcji. - popatrzył na mnie i zacmokał, ale kiedy zobaczył, że nie zachowałam się w swoim stylu i milczałam, wstał z okupowanego łóżka i podszedł do mnie delikatnie całując moje czoło.
- Prawda, skarbie?
Znowu nie odezwałam się ani słowem, a Buszek jak gdyby nigdy nic oświadczył, że wychodzi do Mariusza i Winiara, aby pośmiać się z Kubiaka.
- No co się tak zamyśliłaś? Czasami bywa tak, że jesteśmy na kogoś po prostu skazani. Współczuję ci, gdybym był kobietą, kopnąłbym Buszka w dupę za samą twarz.
- Idę do siebie.
- Stój.
- No?
- Teraz tak na serio.  - zaczął. - Nie rób niczego, wbrew sobie. Jeżeli nie chcesz się do niego wprowadzać, po prostu tego nie rób. A jeżeli nie jesteś tego pewna, to też tego nie rób. Wiem z autopsji, że najlepsze działania podejmuje się wtedy, kiedy jest się czegoś pewnym i bardzo się tego chce. Inaczej to nie ma sensu. Nie mówię tutaj o spontaniczności, bo wspólne mieszkanie raczej nie może być spontaniczne. Nigdy. 
- To nie jest takie proste.
- Wasza miłość jest trudna.
- Co masz na myśli, mówiąc ''nasza miłość''?
- Rafał kocha ciebie, ty tez coś do niego czujesz. Bo to widać. Niestety. Długo się maskowałaś, ale wszyscy cie przejrzeli. Może go nie kochasz, ale na pewno ci na nim zależy. 
- W takim razie, dlaczego trudna?
- Bo widzisz... Ty nie będziesz potrafiła z nim żyć, ale nie będziesz też potrafiła żyć bez niego.
- Konar, mów jaśniej.
- Po prostu tak musi być. Zobaczysz. Wspomnisz moje słowa.



[19.09.2014, Katowice, godz. 10.21]

Nie dopytywałam, ale bardzo zdziwiły mnie słowa Dawida. Bo tak naprawdę nie wiedziałam o co w nich chodzi. Wyszło na to, że jestem ofiarą trudnej miłości, a na dodatek nie wiem, co to znaczy. Paranoja. Poszłam z tym problemem do Marzeny, która głowiła się, tak samo jak ja.
- Ty! A może on chce cię zniechęcić do Buszka, żeby się za ciebie wziąć?!
- Powaliło cię, przecież Konar ma narzeczoną, która na dodatek jest w Katowicach. To chyba nie o to chodzi.
- Ale ja bym tego nie wykluczała!
- A może on jest jakimś guru?
- To jaki problem? Przeszukajmy jego walizkę, może ma jakąś magiczną kulę i z niej wróży w nocy, pod łóżkiem?
- Tą kulą, to powinnaś sobie walnąć w głowę, Marzena.
- Ej, piękna, próbuję ci pomóc.
- Ja narazie to mi tylko szkodzisz.
- Będziesz jeszcze coś chciała. Idę do Wołka. Może on bardziej rozumie tak cudowne i niedocenione kobiety jak ja.
- Idź, idź.

[19.09.2014, Katowice, godz. 11.15]

Trening  był bardzo, bardzo nerwowy. Kubiak nakręcił się jeszcze bardziej, bo wyczytał kolejne bzdury wypowiedziane przez Spirydonowa. Wpadł na salę jak burza i ustawił do pionu nawet Ignaczaka, na co Mariusz zaczął bić mu brawo.
- Misiek, czasami warto być mądrzejszym i odpuścić. Wystarczy ci już konfliktów z innymi zawodnikami. 
- Ależ proszę bardzo, ja mogę kłócić się do woli! - oburzył się na słowa Pawła Zagumnego Kubiak.
- Guma ma rację. Nie ma po co dolewać oliwy do ognia. Pogada, pogada, zawieszą go i się uspokoi, a ty pilnuj swojego nosa, żeby nie zawiesili ciebie.
- Idę potrenować. - odburknął Kubiak a ja razem z Gumą i Marzeną poruszyliśmy ramionami w geście bezradności.
W tym momencie Stefan zaklaskał wołając tym samym zawodników do siebie. Ja zajęłam się pisaniem raportu, Marzena ostatnimi poprawkami związanymi z rozplanowaniem treningów jeszcze dziś i jutro, a Oskar przygotowywał dla Filipa statystykę przyjmujących, bo jak wiadomo to na tej pozycji było najwięcej niespodzianek.


[19.09.2014, Katowice, godz. 14.01]

Na obiad wleciałam głodna jak wilk. Z Marzeną pobiłyśmy się o miejsce przy oknie i tym razem rozdzielił nas Muratore, który i mnie i moją konkurentkę wziął pod pachy.
- Możdżon, puść! - krzyczałam. - Ja chcę zjeść!
-I tak już dobrze wyglądasz.
- Noszę mniejsze spodnie! 

- Kobiety... - pokręcił głową Stefan, a Marzena zaczerwieniła się. Ja na szczęście byłam już uodporniona na docinki trenera, ponieważ ja również nie szczędziłam żartów w jego stronę.
Po dwudziestu minutach i dokładce pomidorówki byłam już najedzona.
- Chyba musimy pogadać. - dorwał mnie na korytarzu Buszek.
- Przecież ciągle rozmawiamy.
- Wydaje mi się, że musimy ugadać szczegóły twojej przeprowadzki.

No i masz. Stanęłam jak wryta i przez dobre kilkanaście sekund patrzyłam w podłogę. Wszystko przez słowa Dawida, które najzwyczajniej w świecie namąciły mi w głowie. Przeraziłam się. Dopiero teraz dotarło do mnie, że wszystko dzieje się zbyt szybko. Nie byłam jednak ani trochę asertywna.
- Zrobimy tak, żeby było dobrze. 
Uśmiechnęłam się i pogładziłam Rafała po dłoni zmierzając w stronę pokoju. Było mi dziwnie. Chyba to Marzena bardziej cieszyła się z mojej przeprowadzki do Rzeszowa niż ja sama.
- Kurcze, ale on z tobą szaleje! Ciekawe czy sprząta po sobie brudne skarpetki...
- Jak mam powiedzieć Buszkowi, że nie chcę... To znaczy nie chcę narazie..
.
- CO?! - przerwała mi. - Jak to nie chcesz?! Taki facet, takie obietnice...
- To wszystko za daleko zaszło, za dużo sobie powiedzieliśmy, za dużo czasu ze sobą spędziliśmy i ... Ja sama nie wiem, czego chcę.
- Właśnie widzę.
- Tyle lat mieszkałam sama...
- Jesteś nienormalna. Czego ty się kobieto boisz?
- Wszystkiego. Nie chcę go w żaden sposób zranić, to dobry facet.
- Niby dlaczego masz to zrobić?!
- Nie chcę, żeby był ze mną nieszczęśliwy, po prostu.
- Dziewczyno, ty poważnie zwariowałaś. Usiądź, weź głęboki wdech, a najlepiej się prześpij. 

Być może i zwariowałam, ale takie były właśnie realia. Wpakowałam się w coś, z czego bałam się wyjść, ale jakaś wewnętrzna siła nie pozwalała mi z tego rezygnować. Ujmując wszystko niezwykle dosadnie, byłam w dupie. Wszyscy pokątnie malowali przyszłość moją i Rafała. On sam widział ją w różowych kolorach. Jedyną osobą, która we wszystko wątpiła, byłam ja. I jak się okazało Dawid Konarski.


[19.09.2014, Katowice, godz. 14:44]

- Dawid, ja nie chcę z nim mieszkać. - oznajmiłam otwierając drzwi do łazienki myjącemu zęby po obiedzie Konarowi, wykorzystując chwilę, kiedy w jego pokoju nikogo nie było.
- Ha. Przejrzałem cię.
- Co ja mam robić? 

- W tej sytuacji, wszystko co zrobisz, wyjdzie na to samo. - powiedział z pianą w ustach.
- No teraz to mi już całkowicie wszystko zagmatwałeś!
- Oj Idka. No bo popatrz. Narobiłaś chłopu nadziei, więc jeżeli teraz się z tego wycofasz, zranisz go. Ale w momencie, gdy już chwilę z nim pomieszkasz i zrozumiesz, że nie jesteś szczęśliwa zranisz go jeszcze bardziej.
- Czyli mam się wycofać jak najszybciej.
- A wzięłaś pod uwagę to, że jeżeli z nim pomieszkasz, być może przekonasz się do bycia w związku?
- No nie.
- Właśnie. Więc teraz tylko od ciebie zależy. Wyobraź sobie, że na szali kładziesz to, czy chcesz skreślić wszystko już teraz, a ja znam Rafała i świadomie użyłem słowa ''wszystko'', bo on dwa razy do tej samej rzeki nie wchodzi i mieć spokój, czy dać szansę temu uczuciu i poczuć coś wyjątkowego. To jest trudna decyzja, ale nikt nie mówił, że będzie łatwo, prawda?
- mrugnął okiem, co akurat ani trochę mnie nie cieszyło.
- Dawid, mogę cię o coś spytać?
- Jasne.
- Dlaczego ty to dla mnie robisz? Dlaczego nie jest ci to obojętne, przecież masz swoją kobietę ...
- Bo Rafał jest moim przyjacielem i nie chcę, żeby ktoś go zranił, ale staram się też zrozumieć ciebie, że to wszystko przecież nie jest łatwe. Lubię cię, Ida. Naprawdę bardzo cię lubię i widzę, że coś cie przed nim blokuje. Jesteś dobrą dziewczyną i wiem, że niczego nie zrobisz celowo. Zależy mi na waszym szczęściu, a z Rafałem się nie dogadam, bo on zawsze wie wszystko najlepiej. Zostałaś mi tylko ty. Jesteś mózgiem tej relacji, niestety. Żebyś nie miała do siebie jeszcze większych pretensji, musisz się nad tym jeszcze raz porządnie zastanowić. 
W tym momencie musieliśmy zakończyć rozmowę, ponieważ do pokoju jak burza wleciał zdenerwowany Buszek.
- Ida, wszędzie cie szukam!  Słuchaj, mój kumpel obiecał, że przewiezie twoje rzeczy do Rzeszowa. Co do wynagrodzenia mamy się dogadać. 
- To ja zostawię was samych gołąbki. - odparł Konar i wyszedł.
- Rafał, nie uważasz, że to dzieje się za szybko? - wypaliłam.
- Spokojnie, niczego się nie bój. - pocałował mnie w policzek i przytulił do siebie z całej siły, choć trochę mnie do siebie przekonując. Jego reakcja bardzo mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się, że po prostu będzie milczał, wcześniej jedynie mnie pocieszając. Nie miałam już na to argumentu.


[20.09.2014, Katowice, godz. 20:22]

Jakub motywował każdego z osobna, a zadanie miał nadzwyczaj trudne, ponieważ niecodziennie reprezentacja Polski w obojętnie jakim sporcie walczy o grę w finale Mistrzostw Świata. Kibice w spodku szaleli, Stefan kiwał głową z uznaniem a Filipowi jak zwykle dygotały nogi. Istny cyrk. Nawet Oskar oderwał się od laptopa i wyszedł na płytę boiska zderzyć się klatkami piersiowymi z Kubiakiem. Cóż. Taki mieli rytuał. Poza tym Misiek był cwaniakiem, a Oskar totalnym wariatem, jednak z głową na karku. Marzena standardowo obczaiła od stóp do głów każdego zawodnika z niemieckiej drużyny, po czym nie krępując się Wołkowyckiego powiedziała mi, że nie tylko Niemki są brzydkie.


[20.09.2014, Katowice, godzina 22:02]
- Ostatni! - krzyczał Jakub zza płyty boiska swoim zdartym gardłem. Biedaczek.
Hala oszalała, kwadrat rezerwowych wybiegł na boisko. Stefan przytulił FIlipa, a ja Marzenę. Gramy o złoto. O złoty medal Mistrzostw Świata. Nasza radość była nie do opisania. Pit biegał po boisku i krzyczał, że finał odblokowany, na co obydwaj trenerzy wybuchnęli śmiechem.
- To się nie dzieje. To się po prostu nie dzieje. - mówił Stefan trzymając się za głowę. Chyba nie był świadomy tego, że już dziś dokonał rzeczy wielkiej.
- Pachnie mi tu złotem. - stwierdził Mariusz klepiąc Michała Winiarskiego po plecach.
- O tak! - wtrącił Igła. - I to tak pachnie, jak nigdy przez całą moją karierę!
- Chłopaki, a teraz spać! - krzyknął Stefan i wszyscy w bojowych nastrojach wrócili do pokoi, a spolszczony śpiew ''We are the prawie champions, my friend'' w wykonaniu Igły cały hotel słyszał jeszcze dobre dwadzieścia minut.


*


Przeżyłam studniówkę, przeżywałam makijaże, fryzury i wykroje sukienek, przeżyłam zdawanie zagrożenia z matematyki i oto jestem. Oddaję Wam takie oto coś, na przełamanie, żeby w końcu przejść do tego finału. Uprzedzam, że kolejny rozdział nie będzie ostatnim, więc finał nie zakończy tego opowiadania tak, jak chciałam. Z każdym rozdziałem mam niedosyt. Ida jeszcze trochę nabroi i napsuje krwi niejednej osobie. Z resztą... Nie ona jedna. Postaram się pisać częściej, bo ostatni rozdział był bodajże na sylwestra. 

2 komentarze:

  1. Sialalalalala Ola powróciła, powrócił Kubi i jest cudownie! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś :)
    Współczuję Idzie. Sama miała obawy co do zamieszkania z Buszkiem, a tu jeszcze Konar dołożył swoje. Ale myślę, że ma rację - jak Ida nie spróbuje, to się nie przekona czy warto. Wszystko i nic. Czas pokaże co jej się trafi.

    OdpowiedzUsuń